Ewa Hartman

Heartfulness w komunikacji, czyli o rozmawianiu z innej perspektywy.

17 lipca 2018 | Przemyślenia

Poniższy wywiad ukazał się w kwietniowym numerze magazynu SENS i był przeprowadzony przez panią Monike Stachurę.

Monika Stachura: Człowiek nauczył się mówić kil­­­­­­­­­­ka tysięcy lat temu, a nadal nie możemy się porozumieć. Gdzie z pani doświadczenia leży problem? 

Ewa Hartman: Czasami po prostu nie słuchamy. Powodem może być zmęczenie, przepracowanie czy niewyspanie, wtedy, świadomie lub nie, odcinamy się od bodźców, np. dźwiękowych. Kiedy mózg nie chce tracić więcej energii, unika czynności, które wymagają wysiłku, a skupienie się na rozmowie i rozumienie tego, co się do nas mówi z wysiłkiem się wiąże. To, że nie słuchamy może wynikać też z faktu, że nie szanujemy rozmówcy, nie uznajemy go za autorytet, czy zwyczajnie inne sprawy zaprzątają nam głowę. Powodów jest wiele.

M. S. A ja to wygląd z perspektywy HeartMath?

E. H. Jeśli doświadczamy trudnych emocji, emocji, wyczerpujących, np. zawiści, zazdrości, gniewu, do naszego organizmu uwalnia się kortyzol. Podwyższony kortyzol osłabia działanie kory przedczołowej czyli takiego obszaru w naszym mózgu, który wspiera aktywną i otwartą komunikację. Komunikację, której celem jest wzajemne zrozumienie a nie przerzucanie się argumentami. Serce natomiast na te trudne emocje odpowiada chaotycznym biciem. I tak długo jak nasze serce chaotycznie bije, tak długo mózg jest w swoistej rozsypce. Między sercem a mózgiem istnieje bowiem więź w postaci bardzo silnie rozbudowanej ścieżki neuronalnej. Te dwa organy cały czas kooperują informując się wzajemnie o stanie emocjonalnym w jakim znajduje się ich właściciel. Wpływając na to jak bije nasze serce, wpływamy na to jaki mamy nastrój. I to jest właśnie HeatMath – to trening oddechowy i mentalny, oparty o lata badań naukowych, który pozwala nam dzięki prostym, ale niezwykle skutecznym ćwiczeniom sprawić, by serce wyszło z chaosu i przestało wysyłać do mózgu informację o tym, że coś jest nie tak, coś jest nie w porządku, i zaczęło wysyłać komunikat – wszystko jest ok, możesz przestać się bronić, możesz np…zacząć słuchać, empatyzować, doceniać.

M. S. Czy może pani podsunąć jakie proste narzędzia, z których możemy skorzystać, żeby wprowadzić się w stan skupienia?

E. H. Można zamknąć oczy, choćby na bardzo krótko, można usiąść na chwilę w ciszy. W każdej sekundzie docierają do nas miliony informacji, odbieramy przecież świat wszystkimi zmysłami. Zamknięcie oczu pozwala na zredukowanie tego co do nas napływa i poukładania tego co już w naszej głowie jest. Można wykonywać techniki oddechowe polegające na skupieniu swojej uwagi na sercu – to jest praktyka heartfulness. Metoda HeartMath ma do zaproponowania różne techniki, np. Heart-Focused Breathing, Inner Ease, czy Quick Coherence.

Wystarczy przypomnieć sobie jak reagujemy na wymagającą, absorbującą osobę czy sytuację, kiedy jesteśmy przeciążeni – prawdopodobnie irytacją bądź rozdrażnieniem.  A, aktywna komunikacja, skupienie na rozmówcy jest wymagające. By poświęcić uwagę temu co ktoś do nas mówi warto zrobić sobie w głowie przestrzeń na nowe informacje, np. przed ważną rozmową wziąć kilka spokojnych oddechów.

Wejście w stan skupienia dla wielu z nas jest trudne, bo nie potrafimy dać sobie prawa do przerwy. Jesteśmy przywiązani do stanu: „jestem strasznie zajęta, jestem zabiegana”. Takie zachowanie wprowadza do naszego zachowania nerwowość i chaos, utrudniając tym samym skupienie uwagi. Dla komunikacji, o której rozmawiamy skupienie uwagi jest fundamentalne. Zagoniony, rozbity nadawca mówi bez uważności na odbiorcę – może np. nie uchwycić momentu, kiedy tamten go nie rozumie i złości się potem, kiedy okaże się, że wypowiedź trafiła w próżnię. Odbiorca ‘w ciągłym biegu’ też słucha selektywnie, nawet do tego stopnia, że wielu rzeczy zwyczajnie nie słyszy.

M. S. Czy dobry nadawca jest też dobrym odbiorcą, czy to nie działa tak automatycznie? 

E. H. Nie ma takiego automatycznego przełożenia. Umiejętność mówienia w sposób taki by nas słuchano, może zupełnie nie iść w parze z umiejętnością słuchania. Doskonały słuchacz natomiast może nie umieć wygłaszać płomiennych mów. Natomiast każdy z nas może z większą uwagą podchodzić do tego co i jak mówi, jak jest rozumiany i jak rozumie. Dzięki takiej uważności komunikujemy się lepiej, lepiej w dwie strony.

M. S. Ale czasami, mimo złej formy, musimy ustalić pewne rzeczy. Co z punktu widzenia HeartMath jest najważniejsze w skutecznej komunikacji w zespole? 

E. H. Dbałość o własny stan emocjonalny, odpowiedzialność za to jaką energię, jaki nastrój wnoszę do miejsca pracy. Pracując w zespole wywieramy wpływ na innych, oddziałujemy na innych poprzez głos, mowę ciała, wszystko co robimy i czego nie robimy. Praktykując heartfulness, redukujemy napięcia, stajemy się mniej drażliwi czy czepliwi. Nasza stabilność emocjonalna rośnie, a my robimy się spokojniejsi i bardziej skupieni. Będąc osobami bardziej harmonijnymi, opanowanymi budzimy większe zaufanie i otwartość innych. Zaufanie to fundament każdego zespołu. Bez zaufania zespół jest tylko zbiorem jednostek, a nie jednostką samą w sobie.

Podczas moich warsztatów przeprowadzam uczestników przez proces nazwany Coherent Communication – słuchanie wspierane pracą z sercem. To bardzo mocna technika podczas, której członkowie zespołów niejednokrotnie po raz pierwszy naprawdę ze sobą rozmawiają i to co słyszą ich zaskakuje.

M. S. W zespole każdy może być na innym poziomie i energii, i emocji. Jak tym zarządzać?

E. H. Warto uczyć odpowiedzialności za siebie, mówić o tym jak nasze stany wzajemnie na siebie wpływają, i jak to co wnosimy do zespołu, w obszarze emocji, wpływa na efektywność. Kiedy prowadzę warsztat ‘Efektywność a stres’ wspólnie z uczestnikami diagnozujemy to, co się w ich zespole dzieje, jakie sytuacje wprowadzają zamęt, co wspiera zespół, co pomaga. Samo odnalezienie takich zachowań, zapisanie, omówienie już dużo daje. Nie można komuś narzucić tego jak ma się czuć, ale można się wzajemnie wspierać w budowaniu dobrej atmosfery.

M. S. Co możemy zrobić, jeśli mamy taką osobę w zespole? Możemy nie budować relacji osobistej, ale musimy z nią pracować, komunikować się, chodzić na spotkania…

E. H. Najważniejsze to dbać o sobie i o swój poziom energii. Dać sobie czas na regenerację i odpoczynek, bo im mniej energii mamy, tym bardziej jesteśmy podatni na manipulacje, reagujemy nawykowo, mamy mniejszy dostęp do świadomego myślenia. Drugiego człowieka nie zmienimy, możemy tylko zatroszczyć się o siebie.

M. S. A jeżeli sytuacja wymaga, że musimy słuchać kogoś, kto nie jest dla nas autorytetem. Możemy oczywiście nakręcać się, ale to ostatecznie niczemu nie służy, bo i tak trzeba wykonywać jego polecenia. Jak sobie wewnętrznie z tym poradzić? 

E. H. Są bardzo ciekawe ćwiczenia na przeramowanie pewnych skojarzeń, które mamy w mózgu. Jeżeli na przykład myślę: „Mój szef na niczym się nie zna”, to warto szukać stymulujących skojarzeń, np: „Mój szef, przez to że się na niczym nie zna, daje mi możliwość rozwoju; mój szef na niczym nie zna, ale poza tym jest nieszkodliwy… ”. I tak dalej. Z czasem drenująca emocja, którą odczuwałam wcześniej w relacji z szefem, zmieni się w refleksję, że dzięki tej osobie mogę coś więcej dla siebie zrobić.

M. S. No tak, mózg jest bardzo plastyczny. Dla wygody utworzy sobie połączenie, które mu będzie potrzebne.

E. H. W głowie jest określona liczbę szufladek, na tych szufladkach są plakietki, na przykład jest szufladka z etykietką „niekompetentny szef”, a nie ma szufladki „niekompetencja mojego szefa stymuluje mnie do rozwoju”. Trzeba taką szufladkę zainstalować i im częściej będziecie ją otwierać i coś do niej wkładać, tym szybciej będzie ją można odnaleźć, kiedy będzie potrzebna. Mózg

potrzebuje pewnej systematyzacji, więc można mu w tym pomóc.

W metodzie HeartMath chodzi o wprowadzenie nawyku oddychania przez serce i doceniania. Wtedy zmienia się nasza percepcja i z radością, choć bywa, że ze zdumieniem, obserwujemy, że trawa jest zielona po naszej a nie po drugiej stronie płotu.

dr Ewa Hartman – kierownik studiów Neuro-Przywództwo na Uczelni Łazarskiego w Warszawie, certyfikowana trenerka metody HeartMathÒ, certyfikowana trenerka metody Points of YouÒ. Szkoliła takie firmy jak np.: P&G, Gillette, PGNIG Termika, LeroyMerlin, HP Enterprise, Polpharma, Gedeon Richter, Roche, Veolia, Apteki Zdrowit, Wydawnictwo Nowa Era. Prowadzi, między innymi, warsztaty ‘Efektywność a stres’.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Referencje

Joanna Rek – Faber

doświadczony lektor języka hiszpańskiego, metodyk, coach językowy

Szkolenie z „Marki” znalazłam, jak to często bywa, przypadkiem – gdzieś w zakamarkach Facebooka mignęło wydarzenie, kliknęłam i jestem bardzo wdzięczna losowi za to kliknięcie! Marka osobista – intuicyjnie wiedziałam o co chodzi, gdzieś w przelocie prawdopodobnie coś nawet na ten temat przeczytałam. Cykl spotkań z Ewą dał mi całą niezbędną wiedzę, narzędzia i … znacznie więcej. To był fajny proces – od uświadamiania do działania!:) Efekty tych działań są nie tylko wirtualne, są namacalne i rzeczywiste. Świadome budowanie marki to nie tylko droga zawodowa, myślę, że przekłada się na wiele aspektów życia – jak chociażby dalszy rozwój osobisty, nieprzypadkowy, nakierowany, mądry.