Ewa Hartman

Zarządzaj energią a nie czasem – czyli o tym ważne i najważniejsze.

13 września 2019 | Aktualności

Zarządzaj energią a nie czasem – czyli o tym ważne i najważniejsze.

 

Dużo się ostatnio mówi o zarządzaniu własną energią – co to właściwie jest?

Najprościej ujmując, zarządzanie własną energią, to wybieranie tego, co najważniejsze. To samoświadomość pozwalająca nam na skupianiu się na tym, co daje nam najlepsze efekty.

 

Wybieranie tego co najważniejsze? Czy to nie klasyczne zarzadzanie sobą w czasie, priorytetyzacja?

 

Nie, nie…w zarządzaniu sobą w czasie skupiamy się na zadaniach, a nie na tym jak się z tymi zadaniami czujemy. Układamy czynności od ważnych do mniej ważnych, od pilnych do mniej pilnych, bez zwracania uwagi na to, co nas wyczerpuje, a co dodaje sił. W zarządzaniu energią też skupiamy się priorytetach, ale dbamy o to by po czynnościach, które nas wyczerpują choć część utraconej energii odzyskać. Jeśli tak się nie postępuje, a energii nam tylko ubywa, zmęczenie narasta wywołując złość, frustrację, wypalenie, i poczucie wewnętrznego przymusu – „jeszcze to muszę, a potem jeszcze tamto” itd…

 

Podam przykład – proszę zwrócić uwagę na to jak zaczynamy dzień…

 

Wstajemy rano i pierwsze co pijemy to kawa. Potem krzyczymy na dzieci, że mają się pośpieszyć. Potem wsiadamy do samochodu i przedzieramy się przez miejską dżunglę do pracy wściekając się na to, że jest korek (jakby to była nowość) przeklinając innych kierowców na zmianę z słuchaniem wiadomości kto kogo okradł a kto zabił. Dojeżdżamy do pracy i już nam się nie chce. I co gorsza nie łączymy tego porannego zniechęcenia z na opak rozpoczętym dniem. Uważamy, że to praca jest do bani, bo przecież w pracy zniechęcenie się pojawiło. A to nie tak…Od rana pędząc na złamanie karku, bo przecież trzeba zdążyć, jesteśmy niesieni przez adrenalinę i kortyzol. Te substancje mają to do siebie, że zmęczenia organizm chwilowo nie odczuwa, ale nie w nieskończoność. Musimy zwolnić, by się zregenerować, odbudować energetyczne zasoby. Siadamy za biurkiem, włączamy komputer i bum…jakoś ciężko…To sygnał, że organizm chciałby chwilę odpocząć, zanim znów wrzucimy wysoki bieg. A my zamiast zamknąć oczy, świadomie pooddychać, spowolnić akcję serca i pozwolić mu się odżywić popędzamy się kolejną podbijającą kortyzol kawą.

A wystarczy nauczyć się technik i strategii – jest ok 30 – więc można wybrać coś dla siebie. Zrozumieć, jak działa mechanizm akcji i reakcji i świat zacznie wyglądać inaczej.

 

Techniki? Jaki jest ich cel?

Wspomniane wspomniane wyżej techniki mają na celu, obniżenie kortyzolu wtedy, kiedy jego wysoki poziom jest dla nas szkodliwy. Podniesienie poziomu DHEA czyli hormonu witalności, podniesienie poziomu dopaminy, hormonu nagrody, zmniejszenie obciążenia serca i ogólną zmianę nastroju.

Hormon witalności – czy może Pani więcej powiedzieć na jego temat?

DHEA to hormon sterydowy produkowany przez nasz organizm, który wspiera fizyczną wydajność i samo regenerację. W literaturze pojawia się również określenie, że DHEA to neuro-steryd, czyli neuroprzekaźnik poprawiający pamięć i funkcje kognitywne. Poziom tego hormonu spada z wiekiem, plus osoby cierpiące na np. depresję również wykazują niższy poziom tej substancji. Innymi słowy, poprzez podniesienie poziomu DHEA możemy poprawić swoją fizyczną wydajność, polepszyć nastrój a nawet pamięć. Trening inteligentnego zarządzania własną energią opracowany przez Instytut HeartMath pozwala podnieść poziom DHEA, co warte podkreślenia, pozwala podnieść ten poziom naturalnie. Wobec czego na pewno sobie nie zaszkodzimy, jak mogłoby to mieć miejsce w podczas spożywania syntetycznej wersji tej substancji.

W takim razie czy zarządzania energią można się nauczyć i jeśli tak to jak bardzo taki trening może podnieść efektywność człowieka?

Oczywiście, że zarządzania energią można się nauczyć i bardzo do tego zachęcam. A co do drugiej kwestii. Nie mogę powiedzieć, że trening zarządzania energią podniesie efektywność człowieka np o 20 procent – bo co to w ogóle znaczy. Po czym rozpoznam, że moja efektywność podniosła się o 20 procent a nie o 17. Powiem inaczej – jeśli Twój dzień to cukier, kawa, nerwy, drażliwość i wręcz zmuszanie się do aktywności, a twoja noc to wybudzanie się, płytki sen, czy co najgorsze bezsenność, to korzystanie z wiedzy i ćwiczeń jakie poznasz na treningu zarządzania własną energią pozwoli Ci na poprawię jakości życia. Jeśli zastosujesz to czego będziesz się uczyć to będziesz mieć więcej siły w dzień i będziesz lepiej spać w nocy – ale nie wiem o ile procent będziesz lepiej spać. 🙂

Od czego zacząć?

Zaczyna się od obserwacji tego co się z nami dzieje. Na ile jesteśmy drażliwi, co mamy ochotę jeść. Np zwiększone zapotrzebowanie na śmieciowe jedzenie, bądź na cukier i tłuszcz, a najlepiej cukeir i tłuszcz dwa i jednym, może być sygnałem obniżonej energii, co na poziome biologicznym może oznaczać zaniżony poziom serotoniny bądź dopaminy albo jednego i drugiego. Zbyt niska serotonina to między innymi zaburzenia snu i chwiejność emocjonalna, zbyt niska dopamina to brak motywacji, a nawet wypalenie. Jeśli widzę, że moje życie nie wygląda tak jak kiedyś, że mi się nie chce, że potrzebuję tzw podniet, zakupy, flirty, alkohol itd…z energią jest słabo.

Druga rzecz, warto nauczyć się łagodnie wygaszać reakcje stresowe poprzez np techniki oddechowe, czy przeramowanie. To drugie to nadanie sytuacji innego znaczenia, np. poprzez zadanie sobie pytania: Czy ta sytuacja będzie dla mnie ważna za 5 minut, 5 dni i 5 lat? Jeśli coś nie będzie ważne za 5 minut to teraz też nie jest ważne, a my skupiając się na czymś co ważne nie jest tracimy swój najcenniejszy zasób – energię. Jeśli natomiast coś będzie ważne za np. 5 lat – to warto się nad tematem pochylić i zrobić wszystko byśmy z naszego działania dziś byli zadowoleni teraz i w przyszłości. Byśmy przynajmniej mogli powiedzieć: „zrobiłam/zrobiłem wszystko co mogłem, nie mam sobie nic do zarzucenia”.

Czy zarządzanie własną energią pomaga też w radzeniu sobie ze stresem?

Te dwie rzeczy są ze sobą ściśle powiązane. Im niższa energia tym gorzej reagujemy na sytuacje stresowe, między innymi dlatego, że egzektutywna część naszego mózgu – kora przedczołowa nie działa sprawnie. Kora przedczołowa to taki obszar, który odpowiada między innymi za samoregulację i samoświadomość, czyli obszar podejmowania decyzji i świadomych wyborów. Ale to też taki obszar, który potrzebuje najwięcej energii (paliwa) by działać. Jest to obszar skomplikowany i wymagający, nie to co np. tzw. mózg gadzi, gdzie znajduje się program „fight-flight-freeze’. Mając dużo energii łatwiej nam będzie kontrolować nasze reakcje, czy myśleć logicznie w obliczu trudności.

W czym jeszcze pomaga zarządzanie energią?

To przede wszystkim korzystanie z życia. Cieszenie się czasem z naszymi dziećmi, rozwijanie swoich pasji, korzystanie z tego, że zarabiamy pieniądze. Jeśli po pracy nie mamy siły by spotkać się przyjaciółmi, jeśli nasze dzieci nas drażnią, a partner najlepiej żeby nic nie mówił to czas zacząć o energię dbać. Energia to podstawa życia. Jej brak to smutek, zmęczenie i frustracja.

Jakieś ćwiczenia można wykonywać samemu, w domu? Przykłady?

Powiem tak, zarządzanie własną energią to sposób życia. To nie tylko ćwiczenia, acz ćwiczenia, w szczególności opracowane przez Instytut HeartMath są fenomenalne. Warto zacząć od obserwacji tego, kiedy czujemy się dobrze i te momenty dnia należy wykorzystywać na rzeczy ważne czy trudne. Jeśli swój energetyczny pik zmarnujemy na filmiki na Youtube czy klikanie lajków na Facebook’u to potem rzeczy kluczowe będą zaniedbane, co spowoduje frustrację i złość, która jeszcze nas bardziej wyczerpie i kółko się zamyka. Druga rzecz, to domykanie spraw. Każda niedomknięta sprawa działa jak nie wyłączona aplikacja na telefonie, niby z niej nie korzystamy, ale bateria słabnie. Trzecia podpowiedź to picie wody. Tracimy wodę dość szybko, a brak wody spowalnia metabolizm. Mózg nie mając odpowiedniej ilości wody nie może sprawnie metabolizować glukozy, przez co pracuje wolniej. Mało tego naukowcy zauważyli, że zaburzenie metabolizmu glukozy może prowadzić do powstawania patologii w mózgu skutkujących takimi chorobami jak np Alzhemier.

Podsumowując, zarządzanie własną energią to sposób życia. To wdrażanie nawyków jakie nas budują, wspierają, regenerują. To sposób życia zapewniający zdrowie tak fizyczne jak i psychiczne na długie lata. A przecież jest jeszcze tyle do odkrycia, poznania, przeżycia. Wszystko przed nami i dla nas, my możemy mądrze wybierać i korzystać. A możemy korzystać, póki wystarczy nam sił.

dr Ewa Hartman – trenerka zarządzania energią osobistą i budowania elastyczności obliczu presji czasu i stresu metodą HeartMath. Moderatorka Design Thinking. Kierowniczka studiów podyplomowych Neuro-przywództwo na Uczelni Łazarskiego w Warszawie. Prowadzi szkolenia zamknięte między innymi dla takich firm jak EY, KPMG, DHL, CEDC, Bunge, Bonduelle, Veolia, Roche, Gedeon Richter, Orbis, Kiesow, ifm electronic, Leroy Merlin. Prowadzi również warsztaty otwarte, Odwaga serca, Design Thinking, Neuro-przywództwo, Zarządzanie energią, a nie czasem. Więcej informacji oraz terminy warsztatów na: www.ewahartman.com

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Referencje

Joanna Rek – Faber

doświadczony lektor języka hiszpańskiego, metodyk, coach językowy

Szkolenie z „Marki” znalazłam, jak to często bywa, przypadkiem – gdzieś w zakamarkach Facebooka mignęło wydarzenie, kliknęłam i jestem bardzo wdzięczna losowi za to kliknięcie! Marka osobista – intuicyjnie wiedziałam o co chodzi, gdzieś w przelocie prawdopodobnie coś nawet na ten temat przeczytałam. Cykl spotkań z Ewą dał mi całą niezbędną wiedzę, narzędzia i … znacznie więcej. To był fajny proces – od uświadamiania do działania!:) Efekty tych działań są nie tylko wirtualne, są namacalne i rzeczywiste. Świadome budowanie marki to nie tylko droga zawodowa, myślę, że przekłada się na wiele aspektów życia – jak chociażby dalszy rozwój osobisty, nieprzypadkowy, nakierowany, mądry.