Ewa Hartman

Zawód mówca

7 kwietnia 2016 | Wystąpienia publiczne i prezentacje

Zawód Mówca.

Obserwuję ostatnio powrót do wspaniałych antycznych tradycji, czyli czasów, kiedy chodziło się słuchać mówców. Osobiście czerpię ogromną przyjemność z słuchania wartościowych wystąpień zarówno pod względem merytorycznym, językowym jak i prezenterskim. Występuję już od przedszkola, co nie zmienia faktu, że ciągle się uczę.

A że uczyć należy się od najlepszych poprosiłam Piotra Cieszewskiego, świetnego mówcę a przede wszystkim mojego serdecznego kolegę, by podzielił się swoim doświadczeniem. Przeczytajcie co powiedział Piotr…

1. Czy nadal pomimo tylu wystąpień masz tremę
Piotr: Mniejszą. Pracując w jednej z największych korporacji budowlanych świata jako, dyrektor oddziału, często przemawiałem, np. promując firmę na uczelniach technicznych. Pierwsze przemówienie do kilkuset studentów było stresującym wyzwaniem. Tak się złożyło, że pierwsze wystąpienie komercyjne miałem do 1100 pracowników jednego z banków. Na próbie, w specjalnie na ten cel postawionej hali namiotowej miałem dużą tremę mówiąc do 1100 pustych krzeseł. Dzisiaj mam mniejszą tremę, ale mam, nawet jak na sali jest parędziesiąt osób. Mam tremę, ponieważ mi zależy.
Ewa: Ja też mam tremę. Każde wystąpienie jest inne. Inna publiczność, inna scena. Ja się zmieniam, więc tak naprawdę cały czas zaczynam od nowa. Oczywiście ta trema mnie nie paraliżuje, nie sprawi, że ugną mi się kolana, krew gdzieś odpłynie a ja powiem ‘nie ma mowy, nie wyjdę’, ale puls się przyśpiesza i czuję adrenalinę we krwi.

2. Jak się przygotowujesz

Piotr: To jest najważniejsza część w tym zawodzie. Staram się robić to jak najwcześniej, najlepiej zacząć układać sobie przemówienie w momencie otrzymania zlecenia, chociaż nie będę zmyślał, że za każdym razem wkładam w to tyle samo czasu. Jeżeli mam wystąpienie czysto motywacyjne, które wygłaszałem wiele razy na otwartych spotkaniach, to oczywiście „wkładam” je w ramy czasowe, ale przede wszystkim przygotowuję się mentalnie. Staram się wyciszyć i zebrać energię, trochę jak przed startem w maratonie. Natomiast przed wystąpieniami w firmach i korporacjach kluczowa jest analiza potrzeb. Ja byłem jedną z osób przeprowadzającą chyba największą restrukturyzację i inkorporację w historii polskiego biznesu, byłem dyrektorem oddziału wspierającego główny biznes firmy, a także dyrektorem oddziału budownictwa drogowo- mostowego. W ramach realizacji pasji biegam maratony, jestem taternikiem, m.in wszedłem na Mount Everest, jestem ambasadorem akcji charytatywnej Szlachetna Paczka, ostatnio pracowałem jako ekspert w jednym z ministerstw. Wiem, że mało jest mówców mających tyle doświadczeń. W rozmowach z klientem ustalamy, z których doświadczeń klient chce czerpać w zależności od potrzeb w firmy. Wtedy przygotowania trwają długo, ponieważ np. mam położyć nacisk na przywództwo, albo pracę zespołową, czy etykę w biznesie, albo zaangażować pracowników do wdrożenia zmian koniecznych w firmie.
Ewa: Ja najpierw piszę tzw. zdania inspiracje. Szukam myśli, szukam frazy, muszę poczuć zdanie, które niesie ładunek emocjonalny. Potem wokół tego zdania lub zdań buduję wypowiedź. Szukam w doświadczeniu osobistym, zawodowym…Najczęściej jednak sięgam do czasu, kiedy pracowałam na uczelni w Wielkiej Brytanii czy w Komisji Europejskiej w Belgii. To czas, kiedy musiałam określić swoją tożsamość, swoje uwarunkowania, postrzeganie świata. Wtedy zrozumiałam, co to znaczy postrzegać świat poprzez pryzmat człowieka, a nie poprzez pryzmat kulturowych naleciałości. Z tego czerpię mocno…

3. Co jest w wystąpieniach najtrudniejsze

Piotr: Ja sobie mówię tak- „tyle jesteś warty ile Twoje ostatnie wystąpienie”. Nie podchodzę do tego zawodu na takiej zasadzie, że miałem dziesiątki udanych wystąpień do pracowników czołowych korporacji to znaczy, że jestem w tym dobry. Tak to były dobre wystąpienia, mam doświadczenie, ale dzisiaj mam nową publiczność i ta publiczność dzisiaj mi odpowie swoimi reakcjami, czy nadal mam tą siłę, czy mam ten kontakt, czy umiem przekazać informacje i podzielić się doświadczeniem w sposób, który da ludziom wiedzę, wywoła refleksje, wywoła śmiech, łzy, doda energii. Właśnie to jest najtrudniejsze, że wychodząc na scenę poddajemy się ocenie.
Ewa: Ja mam podobnie. Każde wystąpienie jest nowe. Dynamika wydarzenia, publiczność jest inna. To jest trudne, ale i ekscytujące zarazem.

4. Co radzisz osobom, które chcą mówić

Piotr: W zawodzie profesjonalnego mówcy ważne jest być sobą, nie grać. To nie jest zawód aktora. Mnie bardziej przekonują własne przeżycia. Nawet jeżeli przemówienie jest bardzo informacyjne, wręcz naukowe to warto podzielić się własnymi doświadczeniami. Historia zaczynająca się, od których słów jest ciekawsza?
– w 2007 roku o 3 w nocy zadzwonił do mnie telefon…
– Steve Jobs powiedział…
Ewa: Do twoich słów dodam poradę techniczną. Przećwicz. Ja każde wystąpienie mówię na głos, co najmniej pięć razy, na stojąco, czyli w takiej pozycji w jakiej będę prezentować. To ważne, bo inaczej oddychamy kiedy stoimy a inaczej kiedy siedzimy. Tym samym w innych miejscach potrzebujemy się zatrzymać by znów nabrać powietrza do płuc. Wystąpienie należy przećwiczyć z jeszcze co najmniej jednego powodu. Słowa, które wypowiadamy w głowie nie mają takiej siły odziaływania jak słowa wypowiedziane głośno. Jeśli wystąpienie zawiera elementy bardzo emocjonalne może się okazać, że uruchomiane emocje załamią mówcy głos czy wywołają łzy. Warto mieć świadomość jak treść prezentacji wpłynie na tego, kto ją przedstawia. Wtedy można zdecydować czy chce się ją zmienić i powiedzieć spokojnie czy zostawić licząc się z okazaniem uczuć.

5. Na co mówcy powinni uważać

Piotr: Mów prawdę. Nie koloryzuj, ludzie to wyczują.
Ewa: Na słowa, słowa, słowa, np.: „Czy otyłe panie obecne na sali się ze mną zgodzą”.. Na generalizacje „Jak nie zarabiasz to sam jesteś sobie winien” itp…Najwięcej pułapek czyha na mówcę występującego w środowisku wielokulturowym. Podczas takich wydarzeń trzeba być wyjątkowo uważnym. Kiedy występowałam za granicą przygotowywałam się o wiele bardziej skrupulatnie. Nie tylko zwracałam uwagę na to czy będę zrozumiana pod względem fonetycznym, ale i czy treści, które chcę przekazać są ubrane w słowa na tyle neutralne, że nikt nie poczuje się urażony…Chociaż Ricky Gervais w słowach nie przebiera, a słuchają go miliony 🙂

6. Skąd przyszedł pomysł by mówić na scenie

Piotr: Moim autorytetem jest mój dziadek doc. dr med. członek Akademii Nauk w Nowym Jorku Tadeusz Dyk. Dziadek pięknie mówił, wygłaszał przemówienia na różnych uroczystościach, a ja słuchałem, od dziecka… Jako szef 600 pracowników musiałem przemawiać. Okazało się, po reakcjach ludzi, że robię to dobrze. Na Everest wniosłem flagę Szlachetnej Paczki, w związku z czym zostałem poproszony o wygłoszenie przemówienia do 350 liderów Szlachetnej Paczki zgromadzonych w jednym z krakowskich teatrów. Pomyślałem, że przekaz typu obóz 1, 2, 3, śnieg, wiatr, wszedłem podziwiajcie mnie, będzie czymś bardzo żenującym. Druga wersja- będę ludziom radził… Nie, znowu bez sensu, jak można radzić ludziom, których się nie zna? Powiedziałem sobie, że podzielę się wiedzą i doświadczeniem, korporacyjnym i górskim w taki sposób, żeby uczestnicy spotkań mogli z moich doświadczeń skorzystać.

Ewa: Nie wiem. Występuję już od przedszkola. Czy wtedy sama chciałam, czy opiekująca się dziećmi pani mnie zachęcała nie pamiętam. Występowałam w podstawówce, w liceum, na studiach mniej. Potem po studiach zaczęłam uczyć i temat powrócił. Na uczelni w Wielkiej Brytanii dość szybko zaczęłam wykładać, a w Komisji Europejskiej często proszono mnie by poprowadzić prelekcje. Mówiłam po polsku i po angielsku, w Polsce, Wielkiej Brytanii, Belgii i Finlandii, w radiu, w telewizji. Do dużej i małej publiczności. W ramach kółka teatralnego grałam na scenie, śpiewałam z gitarą i bez gitary też i co do zasady dobrze mi szło. Mam to szczęście, że mam mocny głos, to bardzo pomaga, poza tym naprawdę to lubię. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że słyszę, że to, co robię i jak robię odbiorcom się podoba. Po wystąpieniu w firmie Procter & Gamble usłyszałam od uczestniczki, że bardzo jej przypominam Joannę Kołaczkowską z kabaretu Hrabi – lepszego komplementu nie mogłam usłyszeć. Joanna Kołaczkowska to dla mnie mistrzyni!

Ewa Hartman, Piotr Cieszewski (prawa autorskie zastrzeżone)

Artykuł opublikowany w magazynie Law Business Quality nr 7(2016)

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Referencje

Joanna Rek – Faber

doświadczony lektor języka hiszpańskiego, metodyk, coach językowy

Szkolenie z „Marki” znalazłam, jak to często bywa, przypadkiem – gdzieś w zakamarkach Facebooka mignęło wydarzenie, kliknęłam i jestem bardzo wdzięczna losowi za to kliknięcie! Marka osobista – intuicyjnie wiedziałam o co chodzi, gdzieś w przelocie prawdopodobnie coś nawet na ten temat przeczytałam. Cykl spotkań z Ewą dał mi całą niezbędną wiedzę, narzędzia i … znacznie więcej. To był fajny proces – od uświadamiania do działania!:) Efekty tych działań są nie tylko wirtualne, są namacalne i rzeczywiste. Świadome budowanie marki to nie tylko droga zawodowa, myślę, że przekłada się na wiele aspektów życia – jak chociażby dalszy rozwój osobisty, nieprzypadkowy, nakierowany, mądry.